Granat…
Od jego hiszpańskiej nazwy „granada”, pochodzi wiele miejscowości w Ziemi Świętej jak również nazw geograficznych takich jak: Grenada, Granada, Grenadyny.
Symbole owocu granatu zdobią zwieńczenia kolumn, ornamenty liturgicznych szat, są także częstym motywem fresków i malowideł.
Granat uprawiany jest na terenach Azji Mniejszej, Zachodniej, na Kaukazie i półwyspie Indyjskim. Lubi klimat suchy, gorący, a i nie straszne mu mrozy. Drzewo granatu wyrośnie na przysłowiowej grudce ziemi, nawet ze skalnej rozpadliny. Owoce granatu kształtem przypominają jabłka, rozmiarem potrafią je przegonić, a zbierane są zanim dojrzeją. W zależności wielkości dojrzałego owocu znajdziemy w nim od 200 do nawet 700 ziaren.
Z osnówek granatu wyciśniemy przepyszny orzeźwiający sok, zrobimy słodko-cierpki syrop zwany grenadyną, wino a także kwas cytrynowy, którym śmiało zastąpimy cytrynę. Dresing z granatu – petarda 😉. Osnówki możemy również ususzyć, co czynią mieszkańcy Indochin.
Żeby dostać się do słodyczy granatu musimy przedostać się przez jego skórzastą i twardą łupinę, co obarczone jest ryzykiem poplamienia odzieży. Nie ma co się jednak zniechęcać. Wysiłek warty jest zachodu.
Owoce granatu są bogactwem:
- żelaza,
- wapnia,
- fosforu,
- potasu,
- witamin: C, B1, B2, B3,
- fitoestrogenów.
100 ml soku to ok. 70 kcal. W takiej porcji 79 % stanowić będzie woda, 18 % węglowodany, 1,1% białko i niecały 1% tłuszcze.
Granat stosowany jest:
- w leczeniu chorób pęcherza moczowego,
- wykazuje właściwości przeciwrobacze,
- leczy biegunkę zakaźną,
- łagodzi owrzodzenia w ustach i gardle,
- wzmacnia dziąsła,
- pomocny jest także w usuwaniu kamienia nazębnego (podobnie jak truskawki).
Dzięki zawartości kwasu elagonowego wspiera proces regeneracji wątroby. Znajdziemy w nim także przeciwnowotworowy resweratrol, który najliczniej występuje w winogronach.
Zachęcam Was do znalezienia sposobu na „rozbrajanie” granatu, by cieszyć się jego smakiem, na zdrowie!


